side-area-logo

Ślub nad Morskim Okiem – Elopement Edyty i Macieja

Ślub nad Morskim Okiem – Elopement Edyty i Macieja

Niezwykły ślub nad Morskim Okiem – Elopement Edyty i Macieja

Z wiadomych względów rok 2020 obfitował w kameralne śluby. Jednak ślub nad Morskim Okiem Edyty i Macieja był na prawdę niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju.  Pomyślicie, no tak w końcu odbywał się nad Morskim Okiem, to również. Ale złożyło się na to wiele, iż ten ślub nad Morskim Okiem był tak niezwykły….

Elopment na ślub nad Morskim Okiem

Elopment to dosłownie ucieczka. Ucieczka przed zgiełkiem, tłumami. Ucieczka w imię miłości, dwóch osób tylko we dwoje. Tak zaplanowali swój ślub Edyta i Maciej dwie niesamowite i wyjątkowe osoby. Dyskretnie, intymnie, pośród Tatrzańskich szczytów – nad Morskim Okiem. A co z gośćmi? Co z rodziną? Dla nich liczyło się uczucie, chęć wzięcia ślubu w tych dziwnych czasach.  A co ze świadkami….? Już wyjaśniamy!

Świadkowie…

To był temat naszej pierwszej rozmowy. Maciek zadzwonił do nas dosłownie trzy miesiące przed planowanym ślubem, szybko nakreślił że ma on się odbyć nad Morskim Okiem i… to właściwie tyle. Gdyż będą sami, towarzyszyć im będzie wyłącznie Sylwester, który będzie im udzielał ślubu oraz my. I zadał pytanie, które zawsze powoduje że jesteśmy zaszczyceni. Zapytał czy w związku z tym, iż ich ślub nad Morskim Okiem będzie bardzo intymny i kameralny, czy możemy być ich świadkami. Oczywiście zgodziliśmy się bez chwili namysłu. To zawsze dla nas ogromny zaszczyt i radość. A ponieważ  jak wiecie jesteśmy fotografującym małżeństwem, na świadków pasujemy idealnie. Pozostało tylko czekać na Ten Dzień.

I przyszedł sierpień i ślub nad Morskim Okiem

Ten sierpień trochę nas zaniepokoił i godzina okołopołudniowa którą wybrali na ślub, a nad Morskim Okiem zwykle o tej porze roku i o tej godzinie, spotkać można tłumy turystów. Przecież miało być intymnie i kameralnie, a tłum turystów dobrze się w to nie wpisuje. Postanowiliśmy aby uroczystość urządzić jak najwcześniej, zapytaliśmy Sylwestra czy może przybyć wcześniej nad Morskie Oko, aby udzielić ślubu naszej parze. Sylwester jest wspaniałym człowiekiem, zgodził się bez chwili zastanowienia. Edycie i Maciejowi wymarzyła się również sesja ślubna nad Morskim Okiem. Ją postanowiliśmy zrobić najpierw przed ceremonią… Ale najbardziej w pozbyciu się turystów pomogła nam pogoda… Sierpień to zwykle czas słońca i ciepła, prawdziwie letniej pogody. Tego dnia padał deszcz…

Sesja nad Morskim Okiem

Zgodnie z planem wyruszyliśmy wczesnym rankiem nad Morskie Oko. Kiedy dotarliśmy pod schronisko, okazało się że jest ono zamknięte dla osób z zewnątrz. Ten rok na prawdę potrafił zaskoczyć… Na szczęście udało nam się po chwili dostać do środka. Na szczęście, ponieważ pogoda nie zachęcała do przebierania się na zewnątrz. Kiedy już byliśmy gotowi do zdjęć, okazało się że pada deszcz…

Nie pozostało nam nic innego jak poczekać chwilę w schronisku. Myśleliśmy, że Edyta z Maćkiem będą smutni, rozczarowani i zawiedzeni. Wręcz przeciwnie. To na prawdę niesamowite osoby. Wcale nie przejęli się pogodą. Trzymali się za ręce, wpatrzeni w siebie. Emanowali ogromnym uczuciem, szczęściem i radością. Tak wielkim, że przeganiali deszcz, który to znikał, to pojawiał się z powrotem. A my każdą chwilę bez niego wykorzystywaliśmy na zdjęcia. A kiedy rozpoczynał padać wracaliśmy do schroniska. Aż w końcu powiedzieli, że mają dość. Dość wracania do schroniska a nie deszczu! Oni wyciągnęli parasole, my schowaliśmy się pod pelerynami i kontynuowaliśmy sesję. Pełną miłości, szczęścia, wdzięczności. Pośród Tatr, nad przepięknym Morskim Okiem. Sami, bez tłumu turystów, bez żywego ducha… Aż nawet deszcz ustał…

I nadszedł czas na ślub nad Morskim Okiem

Kończyliśmy już kiedy w okolicach schroniska pojawił się Sylwester. Już z nim udaliśmy się do Kapliczki Matki Bożej Szczęśliwych powrotów. Musicie wiedzieć, że każdy ślub nad Morskim Okiem odbywa się w tym miejscu. W czasie całej ceremonii, mimo poprawy pogody nikt do nas nie zaglądał. A jak wyglądała ceremonia? Wyjątkowo ciepła, pełna emocji, uśmiechów i łez. Nowożeńcy przeczytali sobie przygotowane wcześniej wzruszające słowa i wróciliśmy pod schronisko na lampkę szampana, aby wszyscy wznieść toast za tę niesamowitą Parę. Tam rozstaliśmy się. My wybraliśmy się w drogę powrotną, a oni wyruszyli dalej na szlak.

admin

Leave a reply